Ślub cywilny przeważnie kojarzy się z czymś oficjalnym. Po części tak oczywiście jest, ale dla wielu związek małżeński to formalność, papier nie jest dla nich najważniejszy, pisze papier, bo tak rzeczywiście to wygląda. A prawda jest taka, że miłość nie potrzebuje ogromnej ceremonii, Zuzia z Pawłem mają siebie i to jest najważniejsze…

Z Zuzią i Pawłem miałam już kontakt dużo wcześniej przed ślubem, chciałam ich lepiej poznać. To, czego się o nich dowiedziałam pozwoliło mi podejść w odpowiedni sposób do ich reportażu.
Każdy z nas jest inny, i fotograf wchodzi troszkę z butami w życie pary, przynajmniej na tyle ile para dopuści fotografa do swojego życia prywatnego.

Kiedy dojechałam do USC w Szczecinie i weszłam na główny hol, zobaczyłam moją parę i poczułam, że to będzie wyjątkowy ślub. Moja para stała wraz z innymi gości i oczekiwała aż wybije odpowiednia godzina. Pomyślałam, że wykorzystamy ten czas oczekiwania na dodatkowe zdjęcia. Miałam nadzieję, że Zuzia z Pawłem poczują się lepiej, stres, który się pojawił ulotni się jak zostaną, choć na parę minut sami (z fotografem gdzieś w oddali, ale bardzo chciałam dać im tę przestrzeń). Poszliśmy na schody urzędu i zrobiłam parę (no dobra trochę więcej niż parę ;)) zdjęć mojej parze. Byli bardzo do siebie wtuleni i było widać, że oboje potrzebują tej bliskości. Mieliśmy naprawdę 5 minut z zegarkiem w ręku, więc to była błyskawiczna mini sesja, ale powiem Wam, że bardzo potrzebna.
Mam wrażenie, że na twarzy Zuzi i Pawła coś się zmieniło, jakby ten stres odrobinę się ulotnił. Przyszła po nas świadkowa, że to już czas i Zuzia z Pawłem poszli do pokoju urzędniczki. Kiedy wyszli z powrotem do gości, to już był ten właściwy moment, aby wejść na główną salę gdzie miał odbyć się ślub. Ceremonia nie trwała długo, w tle przygrywał nam pan na pianinie, a Zuzia z Pawłem co jakiś czas na siebie zerkali. Kiedy urzędniczka prosiła, aby powtórzyć przysięgę, zauważałam wzruszenie w oczach Zuzi, to był przepiękny moment. Kiedy założyli obrączki, stało się, goście klaskali i cieszyli się razem z parą młodą. Przeszliśmy do pokoju toastów i tam goście złożyli oficjalne życzenia. Udało nam się zrobić wspólne rodzinne zdjęcie, ale zaprosiłam jeszcze wszystkich na zdjęcie na zewnątrz. Po kolejnym wspólnym zdjęciu dałam chwile Zuzi i Pawłowi, aby ochłonęli.

Tego dnia była przepiękna aura, 13 grudnia wydawałby się szary i ponury, a dla mojej pary wyszło przepiękne słońce. Powiem Wam, że to nie pierwszy raz kiedy w grudniu tak zaskakuje mnie pogoda, może troszkę ja też przyciągam swoją energią, przynajmniej w to wierze ;).

Zaprosiłam Zuzię i Pawła na kilka zdjęć, na środku placu stała ogromna choinka, był to krótki spacer, ale zrobiliśmy naprawdę dużo wspaniałych zdjęć. Od Zuzi dowiedziałam się, że lubi pozować, choć staram się uciekać od pozowania na takiej sesji poślubnej to zdecydowanie Zuzi umiejętność poprowadzenia partnera i doskonałego wyczucia przed obiektywem spowodowała, że sesja przebiegła bardzo szybko. I efekty sesji było wspaniałe. Zapraszam Was do obejrzenia zdjęć poniżej.

Mini sesja w dniu ślubu ma dla mnie duże znaczenie, ponieważ tego dnia bardzo widać Wasze emocje… innego dnia te emocje byłyby zupełnie odmienne. Może tak samo silne, ale na pewno inne… dlatego zawsze namawiam Was na krótki spacer, który zapamiętacie na całe swoje życie 😉

Podobne wpisy